
Nasza publikacja o sytuacji na ulicy Piastowskiej w Krakowie wywołała wśród czytelników falę komentarzy. Tekst dotyczył remontu i zlikwidowanej na czas prac ścieżki rowerowej, a także rowerzystów, którzy mimo wyznaczonych objazdów wciąż wybierają przejazd wzdłuż zwężonych chodników. Szybko okazało się, że to temat znacznie szerszy niż jedna ulica.
Wielu mieszkańców przekonuje, że wraz z nadejściem cieplejszych dni i wyraźnym wzrostem liczby rowerów na ulicach, nasiliły się też niebezpieczne sytuacje.
Najczęściej powtarzany zarzut? Przejazdy na czerwonym świetle. Czytelnicy piszą, że część rowerzystów ignoruje sygnalizację. Równie często pojawia się wątek przejeżdżania przez przejścia dla pieszych bez schodzenia z roweru. Przewija się też problem niesygnalizowania skrętu ręką. Internauci wskazują m.in. rejon ICE Kraków Congress Centre przy Rondzie Grunwaldzkim jako miejsce, gdzie przy dużym natężeniu ruchu brak jasnych sygnałów od rowerzystów prowadzi do nerwowych sytuacji.
Szaleńcza jazda na Plantach
Osobny wątek dotyczy Plant. Nasz czytelnik zwrócił uwagę, że na alejkach każdego roku dochodzi do „slalomu” między spacerującymi. Wiele uwag kierowanych jest pod adresem dostawców poruszających się na rowerach, którzy jeżdżą zbyt szybko.
Pojawia się również kwestia oświetlenia po zmroku. Część rowerów, jak piszą mieszkańcy, jest słabo widoczna, co zwiększa ryzyko niebezpiecznych sytuacji. Dyskusja pokazuje, że temat współistnienia pieszych, rowerzystów i kierowców w miejskiej przestrzeni budzi w Krakowie silne emocje. Remont na Piastowskiej stał się punktem zapalnym: Ciepły weekend w Krakowie. Na Piastowskiej iskrzy między pieszymi a rowerzystami
Podobny temat dotyczy osób, które jeżdżą na hulajnogach.
Te artykuły mogą Cię zainteresować:
Świecący mural na Grzegórzeckiej został zamalowany [ZDJĘCIA]
Awantura na lotnisku w Balicach
Koniec znanej kawiarni w Krakowie. Po 16 latach działalności zamknęła drzwi



