
Każdy, kto mieszka w okolicy Tauron Areny zna ten scenariusz. Wystarczy jeden wyprzedany koncert, aby okolica zamieniła się w logistyczny armagedon. Kiedy 20 tysięcy fanów próbuje jednocześnie dostać się do Areny, lokalsi mają problem. W takich momentach wyjście do sklepu stacjonarnego to ostatnia rzecz, na jaką masz ochotę. I właśnie wtedy krakowianie i przyjezdni odpalają aplikacje.
Kiedy miasto staje, aplikacje ruszają
Dla fanów muzyki to wieczór życia. Dla mieszkańców Czyżyn, Dąbia czy osiedla Dywizjonu 303 – próba cierpliwości. Samochody parkujące na każdym skrawku trawnika, tłum ludzi na chodnikach i korki ciągnące się od Ronda Mogilskiego aż do Nowej Huty. W dni imprezowe coraz więcej osób – zamiast wsiadać w auto i stać 40 minut w korku, by kupić najpotrzebniejsze rzeczy – wybiera drogę na skróty: szybkie dostawy.
Dlaczego? To czysty pragmatyzm. Kurier na skuterze lub rowerze, korzystając ze ścieżek i przeciskając się między autami, dostarczy zakupy szybciej, niż przeciętny kierowca zdąży wyjechać z osiedlowego parkingu. Sprawdzamy, co dokładnie ląduje w wirtualnych koszykach, gdy miasto stoi.
Kierunek: Hotel. Misja: Uratować wieczór
Pierwsza grupa, która generuje ruch w aplikacjach dostawczych, to turyści eventowi. Często przyjeżdżają do Krakowa tylko na jedną noc, meldują się w hotelach lub apartamentach w okolicy Areny i mają wyliczony czas co do minuty: szybki prysznic, szybkie jedzenie i wyjście na support.
W tym pośpiechu najczęściej wychodzą na jaw braki w bagażu. Z danych zamówień realizowanych przez Glovo z drogerii (takich jak Super-Pharm) wyłania się lista najczęstszych wpadek i awarii:
1. Syndrom nowych butów
Eventowy klasyk. Do koncertu została godzina, a buty obtarły pięty. Wtedy zaczyna się poszukiwanie. plastrów – zwłaszcza tych hydrożelowych na pęcherze. To absolutny bestseller przed otwarciem bramek.
2. Awaria w kosmetyczce
Nieoczekiwane problemy się zdarzają: puder rozsypał się w walizce, wylał się podkład albo – co gorsza – nie ma płynu do soczewek. Turyści nie mają czasu na korki i stanie zatłoczonych dyskontach. Zamawiają więc sprawdzone pewniaki: płyny micelarne, waciki czy miniaturowe wersje kosmetyków. Często wybór pada na znane marki dermokosmetyczne, by nie ryzykować podrażnień czy alergii tuż przed wielkim wyjściem.
3. Świeżość last minute
W dusznej hali, w tłumie tańczących ludzi, skuteczny antyperspirant to podstawa komfortu. To też rzecz, którą najczęściej zostawiamy w domowej łazience przez roztargnienie. W koszykach lądują więc dezodoranty, ale też suche szampony (gdy brakuje czasu na mycie i suszenie włosów przed wyjściem) oraz chusteczki odświeżające.
Osiedlowy survival, czyli pieluchy bez wychodzenia z bloku
Druga, równie liczna grupa, to lokalni mieszkańcy. Dla nich dzień koncertowy to utrudnienie i irytacja. Mieszkańcy osiedli sąsiadujących z Parkiem Lotników Polskich wiedzą, że po godzinie 17:00 wyjazd samochodem na większe zakupy to strata czasu.
W takich momentach zmienia się model robienia zakupów. Zamiast planowanych, dużych wypraw do marketu, lokalsi zamawiają to, czego akurat zabrakło, a jest niezbędne do funkcjonowania domu.
- Strefa malucha: Pieluchy, chusteczki nawilżane czy mleko modyfikowane. Wyprawa z wózkiem przez tłum fanów zmierzających do Areny to dla rodzica wątpliwa przyjemność, dlatego wolą zamówić te produkty z dostawą pod drzwi.
- Domowa apteczka: Ból głowy od hałasu, nagłe przeziębienie, gorączka u dziecka czy kończące się leki przeciwbólowe.
- Proza życia: Papier toaletowy, tabletki do zmywarki, płyn do prania czy środki czystości.
Klienci zamawiając przez aplikację, często szukają złotego środka między jakością a ceną. Dlatego w koszykach obok markowych produktów często lądują artykuły marki własnej Life z Super-Pharm. To prosty mechanizm: skoro i tak zamawiam dostawę z powodu korków, dorzucę tańsze waciki, żel pod prysznic albo mydło w płynie żeby uzupełnić zapasy przy okazji jednej opłaty za dowóz.
Dzień po, czyli wielka regeneracja
Ruch w aplikacjach nie kończy się jednak wraz z ostatnim bisem. Druga fala zamówień zalewa systemy dostawcze następnego dnia rano. To specyficzna kategoria zakupów, którą można nazwać „zestawem ratunkowym po imprezie”.
Zarówno turyści, którzy muszą zaraz wymeldować się z hotelu, jak i mieszkańcy, którzy wrócili z koncertu nad ranem, szukają sposobów na szybką regenerację organizmu. Czego szukają w aplikacjach między godziną 9:00 a 11:00?
- Nawodnienie : Elektrolity, witamina C i napoje izotoniczne. Po kilku godzinach skakania, śpiewania i często spożywania alkoholu, organizm jest odwodniony. Szybkie dostarczenie minerałów to priorytet, żeby funkcjonować.
- Ratunek dla gardła: Po wykrzyczanych refrenach gardło często odmawia posłuszeństwa. Tabletki do ssania i syropy to częsty widok w porannych zamówieniach.
- Ukrywanie zmęczenia: Tutaj wchodzą kosmetyki SOS. Płatki pod oczy, hydrożelowe maski w płachcie (tzw. sheet masks) i silnie nawilżające kremy. Wszystko, co pozwoli ukryć cienie pod oczami i opuchliznę czy podróżą pociągiem.
Wygoda, która wchodzi w krew
To, co zaczyna się jako awaryjne rozwiązanie w dniu koncertu, szybko staje się nawykiem. Mieszkańcy Krakowa i bywalcy Areny uczą się, że szkoda życia na stanie w korkach, skoro można to delegować.
Szybkie zakupy przez aplikację to łatwy sposób na radzenie sobie z zapchanym miastem. Niezależnie od tego, czy potrzebujesz drogiego kremu, czy zwykłych chusteczek – mechanizm jest ten sam. Kilka kliknięć i to kurier martwi się dojazdem za Ciebie. A Ty masz czas, żeby spokojnie przygotować się do wyjścia.




