
O losie 32-letniej kobiety, u której doszło do nagłego zatrzymania krążenia, zadecydowały błyskawiczne działania świadków oraz strażników miejskich, a także dostęp do defibrylatora AED.
Do zdarzenia doszło 8 stycznia w rejonie ul. ks. Józefa. Podczas patrolu strażnicy zauważyli mężczyznę, który wbiegł do budynku ogrzewalni, po czym po chwili wybiegł z niego z defibrylatorem w ręku. Funkcjonariusze natychmiast zabrali z radiowozu sprzęt medyczny i ruszyli za nim do pobliskiego klubu sportowego.
Na miejscu okazało się, że pomocy potrzebuje młoda kobieta. Leżała na podłodze, a jeden ze świadków prowadził już resuscytację krążeniowo-oddechową, wykonując uciski klatki piersiowej. Strażnicy sprawdzili czynności życiowe i potwierdzili brak oddechu, po czym niezwłocznie włączyli się do akcji ratunkowej.
Funkcjonariusze uruchomili defibrylator AED i umieścili elektrody na klatce piersiowej poszkodowanej. Urządzenie wskazało konieczność wykonania defibrylacji. Po wyładowaniu strażnicy kontynuowali uciski klatki piersiowej do czasu przyjazdu zespołu ratownictwa medycznego, z którym wspólnie prowadzili dalsze czynności reanimacyjne.
Po kolejnej defibrylacji doszło do powrotu krążenia i oddechu. Następnie strażnicy pomogli ratownikom w bezpiecznym przeniesieniu kobiety do karetki, która przewiozła ją do szpitala.
Służby podkreślają, że w tego typu sytuacjach kluczowe znaczenie mają pierwsze minuty oraz szybkie rozpoczęcie resuscytacji i użycie defibrylatora AED. W tym przypadku zadziałał zarówno refleks świadków, jak i sprawna reakcja patrolu będących w pobliżu.
Te artykuły mogą Cię zainteresować:
Masowe kontrole na drogach. Policja sprawdziła tysiące kierowców
Policyjne uderzenie w narkobiznes w Krakowie. Blisko 100 kg narkotyków zabezpieczone [ZDJĘCIA]
Akcja ratunkowa na Wiśle w Krakowie. Policja ruszyła na pomoc


