Ochroniarz nie wpuścił mężczyzny z alkoholem na mecz. Ten się zemścił…

12 września br. na jednym z krakowskich stadionów odbył się mecz piłkarski pomiędzy drużynami z polskiej ekstraklasy. Przed rozpoczęciem spotkania jeden z kibiców próbował wejść na stadion z butelką alkoholu. Mężczyzna został wówczas poinformowany przez porządkowego o zakazie wnoszenia alkoholu na teren imprezy masowej. Kibic butelkę musiał zostawić, lecz zapowiedział rozliczenie z osobą odpowiedzialną za utrzymanie porządku przy następnym spotkaniu.

Po zakończeniu meczu, opuszczając stadion wraz z dwoma innymi mężczyznami uznał, że sprawę z ochroniarzem należy załatwić jeszcze tego samego dnia. Wówczas wszyscy trzej podeszli do porządkowego, zaczęli mu grozić, a następnie popychać i szarpać, zadając przy tym kilka uderzeń w głowę. Wskutek zdarzenia pokrzywdzony doznał obrażeń twarzy, a zniszczeniu uległy jego okulary. Sprawcy odciągnięci przez innych pracowników ochrony, szybko oddalili się poza stadion.

Do działania w tej sprawie przystąpili policjanci, którzy ustalili osoby biorące udział w napaści. W środę, 16 września br. udali się do dwóch mieszkań w rejonie Dąbia, gdzie zatrzymali 25-latka i 51-latka biorących udział w zdarzeniu. Zatrzymanym przedstawiono zarzuty wzięcia udziału wspólnie i w porozumieniu w czynnej napaści na pracownika służby porządkowej w trakcie trwania imprezy masowej oraz kierowania gróźb karalnych. Dodatkowo młodszy z nich odpowie za uszkodzenie mienia. Zatrzymani byli uprzednio karani m.in. za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu.

Jeden z nich przyznał się w całości do zarzuconych mu czynów i złożył wyjaśnienia, natomiast drugi przyznał się częściowo, zasłaniając niepamięcią spowodowaną spożytym alkoholem. Prokurator zastosował wobec nich policyjny dozór, poręczenie majątkowe, zakaz zbliżania do pokrzywdzonego, zakaz stadionowy oraz zakaz opuszczenia kraju połączony z zatrzymaniem paszportu. Równolegle prowadzono dalsze czynności zmierzające do zatrzymania trzeciego współsprawcy, którego nie zastano w miejscu zamieszkania. 40-latek ostatecznie sam wraz z adwokatem zgłosił się do prokuratury, gdzie przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Wobec trzeciego podejrzanego zastosowano podobne środki zapobiegawcze. Podejrzanym grozi do 5 lat pozbawienia wolności.

Fot. Policja

Załaduj więcej powiązanych artykułów
Wczytaj więcej Aktualności